czwartek, 12 czerwca 2014

NA KRAWĘDZI ZAWSZE- J.A. Redmerski

Autorka: J.A. Redmerski
Tytuł: Na krawędzi zawsze
Seria: Na krawędzi 
Tom: II
Liczba stron: 460
Okładka: Miękka
Wydawnictwo: FILIA

Opis: Kilka miesięcy wcześniej Camryn i Andrew, spotkali się w autobusie w drodze donikąd. Zakochali się w sobie i dowiedli, że gdy dwoje ludzi jest sobie przeznaczonych, los znajdzie sposób by ich połączyć.
Teraz, w niecierpliwie oczekiwanej kontynuacji "Na krawędzi nigdy" Camryn i Andrew oddają się w pełni swej miłości do muzyki, pełnymi garściami czerpiąc z życia, tak jak sobie to obiecywali. Ale kiedy wydarza się tragedia, ich związek wystawiony zostaje na ostateczną próbę. O ile Camryn próbuje zagłuszyć swój ból, to Andrew podejmuje śmiałą decyzję - żeby ich życie wróciło na dawny tor, muszą znowu wyruszyć w drogę. Razem odnajdą namiętność, przygody i wyzwania których nie spodziewali się w najśmielszych snach.
(źródło empik.com)

 

Motyw podróży w tekstach jest coraz bardziej spotykany, choć ja za nim nie stronię. Jednak zachęcona dobrą reklamą, samymi superlatywami (z czasem wychodziły do sieci mniej pochlebne opinie, ale to zawsze pchnie mnie do tego, by samej ocenić daną książkę) postanowiłam sięgnąć po pierwszą część tego cyklu, zwaną Na krawędzi nigdy, o której możecie poczytać tutaj.
Przez tak dobre wrażenie, jakie wywarła na mnie autorka, bez wahania stwierdziłam, że drugą część muszę przeczytać. I tak też się stało. 


Nie ma się tu co o fabule rozpisywać, bo już sam opis wydawnictwa mówi wiele, a fakt lektury pierwszego tomu jeszcze więcej.
Historię Andrew i Camryn poznajemy w takim samym wydaniu. Raz z perspektywy mężczyzny, raz z kobiety. Powiem Wam, że lubię takie rozwiązania. Moim zdaniem jest o wiele łatwiej wczuć się w daną postać, znamy odczucia i przemyślenia bohatera lepiej, niżeli mielibyśmy czytać ten sam tekst w narracji trzecioosobowej.

Tak jak w pierwszym tomie, bohaterowie skupiali się na sobie, na rozkwitającym uczuciu i pierwszych rozterkach... Tak tutaj poszerzyli krąg. Główny wątek również opiera się na podróżach, choć są one przedstawione nieco z innej perspektywy, nawet lepszej. I Cam i Andrew nie myślą już wyłącznie o sobie, ale także o innych. Jednak zarówno on, jak i ona nie są już tymi samymi osobami. Bieg wydarzeń zmienił ich charaktery, a czy na lepsze? To trzeba ocenić samemu.

Mimo, że okładka głosi przypisek „najpiękniejsza historia romantyczna” to tak nie jest. Nie dajcie się zmylić, bo nie jest to ckliwy romans. Autorka w tekście poruszyła wiele aspektów i problemów, już nie napiszę jakich, by nie spoilerować.

Co do samej książki... Mnie nieco Camryn na początku irytowała, a raczej pewne jej zachowania, ale z późniejszym biegiem wydarzeń, moja sympatia do tej bohaterki nie uległa zmianie. Oczekiwałam jakiegoś bum w tej części, czegoś co zaskoczy mnie, tak jak w poprzedniczce... Ale tego nie dostałam. Może to kwestia moich oczekiwań i nastawienia do tej pozycji, jednak uważam, że warto jej poświęcić trochę czasu.

Na krawędzi zawsze jest naprawdę dobrą kontynuacją Na krawędzi nigdy, dostarcza czytelnikowi pełen, bogaty i żywy obraz przeżyć głównych bohaterów,który nie pozwala na odłożenie książki na półkę, bez dotrwania do zakończenia. Tak też było w moim przypadku. Myślę, że ta książka spodobałaby się czytelnikom, lubiącym wątek miłości, ale nie... nie tej ckliwej, tylko trudnej, pięknej a zarazem namiętnej, wymagającej poświęceń. I owe uczucie jest przedstawione w asyście ciekawego wątku podróży, bo któż nie chciałby przejechać kilometrów w dobrym towarzystwie, bez zmartwień o lepsze czy gorsze jutro?

moja ocena: 5-/6