sobota, 26 kwietnia 2014

LARISTA- Melissa Darwood

Autorka: Melissa Darwood
Tytuł: Larista
Liczba stron: 384
Okładka: Miękka
Wydawnictwo: ZIELONA SOWA

Opis: Larysa kończy właśnie 18 lat. Ma jedno marzenie – chce odnaleźć prawdziwą miłość. W dniu swoich osiemnastych urodzin wypowiada życzenie i wkrótce napotyka na swojej drodze przystojnego Nieznajomego. Kilka dni później poznaje także Daniela. Od tej chwili jej życie zmienia się – obaj mężczyźni, Gabriel i Daniel, kryją w sobie tajemnicę, która kusi Larysę, ale także przeraża. Kiedy poznaje tajemnice Guardianów i Tentatorów, jej życie nabiera tempa. Finał powieści przynosi zaś bardzo zaskakujące rozwiązanie ... (źródło empik.com)

Macie czasami tak, że wypożyczacie książkę i do końca nie wiecie dlaczego akurat ta? Ja tak miałam w tym przypadku. Co z tego wyszło? Sprawdźcie sami..


O Melissie Darwood wiem jedynie tyle, że jest Polką. Sięgając po tę lekturę byłam pewna, że nie jest to rodzima autorka. Ale wydawnictwo mi nie pasowało, bo kojarzę je tylko z polskimi powieściami. No i w tekście polskie realia. Takie coś, co się wyczuwa. Od razu przerwałam czytanie i wygooglowałam autorkę. O, a jednak Polka. I czuję się dziwnie "wykorzystana". Wolałabym z początku wiedzieć o tym fakcie, wtedy inaczej bym podeszła do tej lektury. A tak? Sama nie wiem co mam napisać. 

Larysa ma osiemnaście lat. I jej jedynym marzeniem jest chłopak. A może mężczyzna? Tak, marzenia się spełniają, bo na drodze dziewczyny po pewnym czasie staje Daniel. I również Gabriel. Obaj seksowni, obaj ciekawi, obaj przystojni. Którego wybrać? Ale okazuje się, że zarówno ten i kolejny-skrywają tajemnice. I to takie, których Larysa najmniej się spodziewa..

Z pewnością jest to lektura dla nastolatek. Schemat bardzo dobrze znany i gdyby nie odrobina fantastyki, którą autorka wplątała..Powieść byłaby marna. Nawet bardzo. Nie jestem fanką tego gatunku i wciąż nie wiem dlaczego przeczytałam tę książkę. Z początku szło mi opornie, nawet bardzo. Chciałam nią rzucić, no może nie rzucić, ale odłożyć w kąt i nie wracać do niej bo to nie dla mnie. Ale moja uparta natura się odezwała i dobrnęłam do końca. Przyznam, że czytanie szło w szybszym tempie, kiedy zaczęło wreszcie się cokolwiek dziać. Może powieść byłaby bardzo dobra, gdyby nie panował w niej jako taki chaos. Czytając, miałam wrażenie, że wiele aspektów jest bardzo niedopracowanych, powtarzających się. Takie coś..nie wiem jak to nazwać z całym szacunkiem do pani Darwood. 
Myślałam, że bonus "bez cenzury" na stronie książki jakoś podbuduje moją opinię.

Myliłam się, chociaż sam pomysł nieocenzurowanych fragmentów był bardzo dobry. Ale i owe kawałki tekstu bez korekty nie były..dopracowane. Nie! Nie jestem żadnym wybitnym krytykiem, przedstawiłam tylko i wyłącznie swoją opinię..Ale jak pewne przysłowie głosiło "Opinia jest jak.. i każdy ma  swoją"...
Więc zachęcam Was do własnej.

moja ocena: 3-/6