Tytuł: Dolina Ciszy
Seria: Trylogia Kręgu
Tom: III
Liczba stron: 230
Okładka: Miękka
Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Opis: W królestwie Gealli uczona Moira uniosła miecz swego ludu. Teraz, jako królowa, musi przygotować poddanych do największej bitwy, jaką kiedykolwiek stoczą - z wrogiem potężniejszym niż kiedykolwiek widzieli. Lilith, najgroźniejszy wampir na świecie, przybyła śladami Kręgu sześciu do Gealli. Moira ma także prywatne porachunki do wyrównania. Wampiry zabiły jej matkę - i teraz jest gotowa do zemsty. Jednak jest jeden wampir, któremu powierzy duszę... Lilith przemieniła Ciana całe wieki temu, ale teraz on należy do Kręgu. Bez wahania zabija swoich współbraci zyskując szacunek czarnoksiężnika, czarodziejki i jednego o wielu kształtach. Jednak od Moiry pragnie nie tylko szacunku - mimo że to pragnienie czyni go słabym. Jak mężczyzna, który ma przed sobą wieczność, mógłby żyć z kobietą, której życie dobiegnie końca, jeśli nie z ręki Lilith to za sprawą czasu?
Nie lubię, po prostu rzadko i to naprawdę rzadko zdarza się, żebym zostawiła coś niedokończone. Dlatego też sięgnęłam po ostatnią część trylogii Kręgu.
Tak, jak Nora ma w zwyczaju, ten tom został poświęcony związkowi królowej Gealii i seksownemu wampirowi- Cianowi.
Moira stała się królową, a jak się nią stała w jej życie wszedł, wkradł się chyba już na zawsze romans z tajemniczym wampirem. Mimo przeciwności, mimo różnic ich dzielących...Wyznają sobie miłość. Tyle, że ta miłość...to nie było to czego się spodziewałam. Cian był moim faworytem, a jednak się przeliczyłam.
Prócz odwiecznej walki z wampirami ponownie dowiadujemy się co nieco o Lilith. Szczególnie o małym chłopcu, jej synku, jej kochanku, którego w dość brutalny sposób "zaadoptowała", ale o tym w książce.
Cóż czego się spodziewać po Roberts? W sumie niczego nowego. I to jest zarówno wadą jak i zaletą. Dla mnie to pozytyw, bo wiem, że kiedy mam ochotę odpocząć, odpłynąć i chcę wiedzieć na czym stoję- sięgam po Norę. Jednak tutaj muszę przyznać z ciężkim sercem- ostatnia część mnie zawiodła. Potrzebowałam wielkiego bum! A w sumie nie wiem co dostałam. To wszystko przez to, że wykreowałam sobie w swojej wyobraźni wizerunek Ciana.
Szło mi opornie z tą ostatnią częścią i już wiem, że jednak taka fantastyka- tym bardziej w przypadku Roberts- jest stanowczo nie wskazana dla mnie.
moja ocena: 4+/6