poniedziałek, 29 grudnia 2014

Na szczycie- K.N. Haner (recenzja przedpremierowa!)


Autorka: K. N. Haner
Tytuł: Na szczycie
Liczba stron: ok. 790
Data premiery: styczeń 2015
Moja ocena:5+/6
Wydawnictwo: Novae Res

 




 Muszę przyznać, gdy tylko dostałam propozycję, bez najmniejszego wahania ją przyjęłam. Powieści erotyczne są zdecydowanie dla mnie,  a jeżeli dodacie do tego rockmanów, to jestem sprzedana. Czy naprawdę Na szczycie wywarło na mnie aż tak dobre wrażenie?


Autorka, bo K.N. Haner, która posługuje się pseudonimem, okazała się niebywale sympatryczną i ciepłą osóbką. Miałam okazję z nią wymienić kilka wiadomości i powiem Wam szczerze, że serce mi topnieje, gdy autorzy traktują swoich czytelników równym sobie. Co prawda miałam zadać z dwa pytania autorce, jednak wygrzebałam na jej blogu kilka ważnych informacji, takich jak fakt, że Avenged Sevenfold jest jednym z ulubionych zespołów autorki i to na nich się po części wzorowała, a główną, fundamentalną inspiracją do napisania NS była trylogia 50 Twarzy Greya, Za Sceną oraz twórczość Sylvii Day...Jednak oby Was to kochani nie zmyliło, bo to, co znajdziemy w tym obszernym tomisku, nijak ma się do Szarego i jego przygód.



Rebeka Staton jest dziewczyną z garstką problemów na głowie, matką pasożytem, beznadziejną szefową i swoim współlokatorem-najlepszym przyjacielem, gejem o imieniu Trey. Reb pracuje w klubie ze striptizem, w którym jedynie daje występy taneczne i nie chodzi, jak większość dziewczyn, na układy z klientami. Pewnego wieczoru ma zatańczyć w stroju anioła i dobrze jej to idzie, aż do momentu, kiedy jej tęczówki napotykają szmaragdowe oczy Sedricka Millsa, który okazał się być managerem genialnej kapeli rockowej-Sweet Bad Sinful. Wkrótce dostaje nietypową propozycję od Seda, który już zaczyna jej mieszać w głowie. Co wyjdzie z tego spotkania? Czy dziewczyna przystanie na tak intrygującą propozycję Millsa?



Z początku, tu muszę Wam przyznać, bałam się tej lektury. No bo tak naprawdę nie wiedziałam na czym stoję, do tego spora ilość stron, gdzie naprawdę nie pamiętam kiedy ostatni raz czytałam takie tomisko. Okazało się, że moje obawy były zbędne!



Ten gatunek literacki bardzo lubię, nawet mimo mojego młodego wieku. W sumie zaczęło się tak, jak u Autorki, podczas przygody z Szarym. Od tamtej pory na rynku literackim pojawiło się na pęczki szero-podobnych, nawet nieco marnych podrób sławnej trylogii. W pewnym momencie byłam uczulona na takie pozycje, jednak Na szczycie zawładnęła moim sercem. Po prostu! Słodcy, źli i grzeszni? Tak, tak właśnie sobie ich wyobrażałam. Te gorące temperamenty, wyciekająca uszami pewność siebie, obezwładniające uśmiechy, sarkastyczne poczucia humoru...

Tu muszę przyznać brawa dla Autorki, rzadko zdarza się, że ja(!), czytając książkę parskam śmiechem na cały głos! Zdradzę Wam malutką tajemnicę, że kocham Rebekę za jej charakter! Naprawdę okazała się być bardzo podobna do mnie i dlatego też, stała się jedną z niewielu bohaterek, które w ogóle mnie nie drażniły.



W powieści nie brakuje bohaterów wykreowanych tak intensywnie, tak dokładnie, że żaden się nie pokrywa z innym. Charyzma i jeszcze raz charyzma. Mogłabym i bardzo chciałabym Wam opisać każdego bohatera tutaj z rzędu, ale no nie mogę! Nie będę Wam zabierać radości z czytania, bo naprawdę warto. Każdego z nich wszystkich zapamiętałam i choć było tych ludzi sporo, nie szło ich pomylić czy, o którymś zapomnieć. Po prostu się nie dało.



Na szczycie jest napisana bardzo przystępnym, prostym językiem, przeplatanym dialogami i niezwykle doszczętnymi opisami miejsc oraz zdarzeń. Jeżeli chodzi o aspekty seksualne, to owszem są. Jak na loterii, co się chce to i się ma. Począwszy od normalnego seksu czy pieszczot oralnych, przez zabawy homoseksualne, aż do....wielokątów. Jednak niech Was to nie przeraża, bo sceny seksu nie są głównym wątkiem w tej historii i nie znajdziemy ich na każdej stronie książki. Bo oprócz tego autorka funduje nam wydarzenia,których najmniej się spodziewaliśmy, kłótnie, akty desperacji, załamania, powroty demonów z przeszłości...Ukazuje nam przewrotny los, bo nie ma miejsca na sielankową miłość rozlewaną ze strony na stronę.



Na szczycie to odważne doznania, szokujące momenty i nieoczekiwane zwroty akcji przyozdobione towarzystwem całej, szerokiej gamy różnorodnych uczuć. NS powinna być nielegalna. Uzależnia, człowiek nie może przestań o niej myśleć, wpada w trans, nie może spać, bo każdą najkrótszą chwilę próbuje poświęcić książce, nie zważając na to, czy jest wyspanym, a może głodnym.

Polecam serdecznie, nudy nie zaznacie!



Za możliwość przeczytania NS dziękuję serdecznie wydawnictwu Novae Res
 oraz zapraszam na fanpage książki!