Autor: K.S. Rutkowski
Tytuł: W niewoli seksu
Liczba stron: 136
Moja ocena: 4+/6
Ta krótka książka jest zbiorem dwunastu niezależnych opowiadań. Przedstawiają one skomplikowane relacje męsko-damskie w przeróżnych sytuacjach, gdzie głównym celem jest zaspokojenie własnych potrzeb. Trzeba wziąć pod uwagę również fakt, że bohaterowie nie są ze sobą w żaden sposób związani.
Jest to moje pierwsze spotkanie z autorem, chociaż powyższą książkę przeczytałam jako drugą w kolejności. Muszę przyznać, że nie przepadam za opowiadaniami, nie umiem wytłumaczyć dlaczego, ale wolę dłuższe formy, które dają większą wodzę wyobraźni. Niemniej jednak taka forma literacka nie ujmuje jakiejkolwiek treści książce Rutkowskiego. Każda historia wciąga i przedstawia wydarzenia bez zbędnego owijania w bawełnę, każda historia ukazuje mężczyzn, którzy myślą rozporkiem, wplątując się w zdrady, manipulacje, zbrodnie.
Czytając W niewoli seksu miałam wrażenie deja vu. Po dłuższym zastanowieniu język autora przypomina mi twórczość M. Grossmana (którego powieść również miałam przyjemność poznać). Dla mnie plusem był również fakt, że Rutkowski nie opisywał dosłownie scen samego aktu seksualnego, przez co książkę może przeczytać osoba nie lubująca się w erotycznej literaturze. I tutaj mamy dowód, że sam tytuł może zmylić.
Naprawdę polecam, bo ten zbiór opowiadań jest niesamowicie szczery, w pewien sposób brutalny, ale i wciągający. Typowa męska proza, która zasługuje na uznanie.
Autor: K.S. Rutkowski
Tytuł: Kryminał tango
Liczba stron: 70
Moja ocena: 5+/6
Świat przestępczy jest dla normalnych obywateli całkiem odległy, w pewien sposób zakazany i egzotyczny. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Od dziecka wolałam czarne charaktery, w filmach (ostatnio w "Udając gliniarzy" kto okazał się moją ulubioną postacią? no kto? Mossi! Mafiozo, czarny charakter, gangster) zawsze podobają mi się ci źli chłopcy. Dlatego też z chęcią przystępuje do takich lektur i tego przykładem jest np. fakt, że czytałam z zapartym tchem książkę Masy, albo mniej realną trylogię zakręty losu, gdzie mój ukochany Lukas był jednym z głównych bohaterów.
Kryminał tango jest również zbiorem opowiadań. Ale kochani! JAKIM zbiorem. Pochłonęłam tę książeczkę (takiego określenia użyłam tylko i wyłącznie ze względu na ilość stron) jak wygłodniały mol książkowy, który nie miał w ręku lektury od wieków. Jednakże książki nie da się przeczytać na raz. Po każdym opowiadaniu człowiek myśli, rozważa...I ma odczucie jakby właśnie to samo przeżył. Tutaj brawa dla autora, bo tak zręcznie konstruował zdania i operował słowami, powodując namacalnie odczuwalną realność, dzięki której czytelnik odnosi wrażenie, że właśnie tam był w tym miejscu i czasie. Brutalność języka i dosadność słownictwa działają tutaj tylko na plus, więc naprawdę nie mam do czego się przyczepić. W pamięć zapadły mi szczególnie takie opowiadania, jak: Hans (przerażające wręcz), tytułowe Kryminał tango (jak z jakiegoś filmu), Mojka (strasznie smutno mi się zrobiło, nie wiem w sumie dlaczego). Pozostałe opowiadania są niemalże na takim poziomie, jak te które wymieniłam.
Naprawdę szczerze polecam. Jeżeli chcecie odczuć więzienny dreszczyk, to lektura idealna dla Was.
Za oba egzemplarze chciałabym serdecznie podziękować autorowi, K.S. Rutkowskiemu.
fakt ten w żaden sposób nie wpłynął na moją ocenę