czwartek, 2 kwietnia 2020

Terapeuta i jego pacjentka, czyli "Pacjentka" - Alex Michaelides



Autor: Alex Michaelides
Tytuł: Pacjentka
Liczba stron: 352
Moja ocena: 6/6 
 „Lecz czemu ona stoi tak, milcząca”
 
Dzisiaj przybywam do Was z historią, o której było głośno. Widywałam ją wszędzie. W Internecie, w social mediach, w gazetach, a nawet w rękach ludzi w kawiarni. Bardzo długo zbierałam się do tej historii, ponieważ zawsze obawiam się tych najgłośniejszych tytułów. (czy to podchodzi pod jakąś fobię?) A teraz pluję sobie w brodę! Panie Michaelides, chapeau bas!


niedziela, 29 marca 2020

Kiedy myślisz, że gorzej już nie może być... - "Złe miejsce" K.N. Haner



Autorka: K.N. Haner
Tytuł: Złe miejsce
Cykl: Niebezpieczni mężczyźni  (tom I)
Liczba stron: 344
Moja ocena: 6/6


 Kurczę, nie wiem od czego mam zacząć. Minęło już trochę czasu od momentu, w którym zamknęłam tę książkę. Nawet nie wiem, jaka będzie recenzja… ale proszę mnie nie spalić na stosie! Zapraszam!

wtorek, 11 lutego 2020

Kiedy pojawia się sytuacja pozornie bez wyjścia, czyli "Too late" od Colleen Hoover

Autorka: Colleen Hoover
Tytuł: Too late
Liczba stron: 408
Moja ocena: 5  

Powracam do świata żywych, ale już nic Wam nie będę obiecywać. Postaram się po prostu być, a wracam do Was z recenzją powieści, która niemalże zmusiła mnie, by wrócić na "dawne" tory. Jak to wyszło i o czym mowa? Już Wam mówię.

środa, 23 października 2019

autorka - widmo

   Tak, autorka - widmo, to ja. Wypadałoby przeprosić, wymyślić jakąś wybitną wymówkę, która usprawiedliwiłaby wszystkie moje grzechy, ale nie ma takiej. Człowiek się gubi, człowiek się odnajduje. Ot taki cykl rozwoju, chciałam porównać do poczwarki i motyla, ale motyl ma zdecydowanie łatwiej niż my.
  
   Słuchacie, to jest tak, że zbierałam się do jakiegokolwiek wpisu miliony razy. Czy ja dalej potrafię tu do Was mówić? Mówić słowem pisanym? Nie mam pojęcia. Tu się przymierzałam, tu robiłam zdjęcia (na poziome podstawówki) książkom, które przeczytałam. Tu zapisywałam myśli na recenzje w małym, brokatowym (prezent), niebieskim notatniku. Normalnie niczym Mickiewicz na kolanie. 
I co? No tak naprawdę nico. Aż do dzisiaj. Bo tak zaczęłam sobie czytać książkę i myślę: no nie ma 
 bata, muszę się z kimś tym podzielić, bo nie wytrzymam.
  

   Odpaliłam wiadomo, blogera. Patrzę konto dalej istnieje, nikt nie zhakował, bo niby po co? Przeglądam sobie ni to z politowaniem na własny brak samodyscypliny, ni to z dumą, bo moje małe, niedopracowane, ale w jakimś stopniu przytulne miejsce w sieci wciąż istnieje. Dobra, popatrzmy sobie tutaj. Zakładka o mnie. Trzeba było zaktualizować, więc zabrałam się do pisania. Listu motywacyjnego tam nie zostawiłam, ale stukanie w klawiaturę uświadomiło mi, że jednak za Wami tęskniłam. Nie wiem ilu z Was zostało, ilu sobie poszło, a ilu jeszcze przyjdzie. Pamiętajcie, że za każdą duszyczkę, każdą parę oczu teraz czytających ten zlepek słów, za każdy przewrót oczami, bo w końcu co ta baba pisze - d z i ę k u j ę. Tak mocno. Z całego serducha, tak, że zrobiłoby się Wam od razu cieplej! 


Cóż, chciałam powiedzieć, że żyję. I na pewno, sto procent, daję mały palec uciąć (!), że pojawię się tu szybciej niż po roku! (celuję do końca tego tygodnia chyba, że samochód mnie potrąci)

To co, robaczki? Do zobaczenia! 


środa, 14 lutego 2018

K.N. Haner - Zakazany układ - przedpremierowo!

Autorka: K.N. Haner
Tytuł: Zakazany układ
Cykl: Seria mafijna
Tom: I
Liczba stron: 336
Moja ocena: 6 

Mam nadzieję, że każdy z Was spędził Walentynki w cudowny sposób. Ja postanowiłam ten wieczór spędzić na wspomnieniach jednej z niewielu książek, przy których czułam się jak w kinie na seansie 5D.