Tytuł: Plan Be
Liczba stron: 255
Moja ocena: 4-/6
Wydawnictwo: Amber
Chorobliwa zazdrość, nagminne i wyimaginowane dowody zdrady... Cóż, są takie osoby, których ulubionym właśnie zajęciem w związku jest wymyślanie problemów. Ale czasami bywa tak, że przyciągamy właśnie te "zło", o którym bez kresu myślimy. Czy tak było w przypadku Anity?
Krzysztof i Anita są małżeństwem z niemałym stażem, bo aż męczą się ze sobą dziesięć lat. No kto się męczy ten się męczy, bo Anita zdaje się nigdy nie wypuścić swego męża z objęć. Mają sławę, mają prestiż, mają pieniądze, mają podejrzenia Anity, mają Krzysztofa, który coraz więcej nocy spędza w pracy. A z drugiej strony mamy rudowłosą Agatę, która ma Krzysztofa. Pomieszane, prawda? Prawda. Co z tego wyniknie i kto okaże się "czarną owcą" tej powieści?
Co sprawiło, że miałam chęć przeczytać tę powieść? Okładka? Nie do końca. Debiut? No już lepiej. Pierwsza polska autorka wydawnictwa Amber? Zdecydowanie. Byłam zaintrygowana co na tyle wzbudziło ich ciekawość, aby wydać Plan Be jako pierwszą powieść polską w swoim dorobku.
Po samym opisie można by stwierdzić, że...No właśnie. Nie można stwierdzić kto będzie głównym bohaterem, bo jest ich aż trzech. Mamy Anitę Winnicką, człowieka, który mógłby być usposobieniem wszystkich (ogólnikowo) grzechów głównych, na czele z zazdrością. Agatę, która cierpi na syndrom jako takiej samotności a jej jedynym powiernikiem w dotychczasowym życiu jest przyjaciółka, bo nie policzymy mateczki czy cioteczki, których jedynym celem życiowym jest wydanie córki za mąż, prawda? No i Krzysiu. Krzysiu co jest człowiekiem, który ma w sobie aż nadzwyczajne pokłady miłości do ludzi. Aż podziw mnie bierze, bo z taką Anitą za plecami, to ja sama bałabym się w ogóle ruszyć do łazienki.
Nie, nie jest to historia z księżniczką, złą czarodziejką i księciu na białym rumaku. Jest to powieść bardzo realna, ukazująca postępowania bohaterów w taki sposób, że niektóre z nich zyskują aprobatę czytelnika, a niektóre wołają o pomstę do nieba, ale czyż nie jest tak w prawdziwym życiu? I żeby kogokolwiek oceniać, to trzeba znać historie z każdego źródła, nie tylko z jednego. Dlatego ja nie potrafię wybrać jednej, po prostu tej złej i winnej postaci w tej książce. I za to brawa autorce, bo zręcznie wykreowała motywy i działania bohaterów, choć nie ukrywam, chwilami chciałam nieco bardziej sielankowego zachowania, ale bez tego powieść jest jaka jest i powinna taka zostać.
Jednak mimo tego realizmu, powieść wciąż jest lekka. Na jeden wieczór, góra dwa. Bo szybko się czyta, akcja leci po kartach książki, historia się kończy i to na tyle by było.
Jednak jestem zdania, że gdy przychodzi jesień, robi się chłodnawo a za oknem już się ściemnia, warto wziąć sobie w rękę koc, herbatę i powieść Plan Be, aby się odstresować i odpocząć.
Za przygotowanie Planu Be serdecznie dziękuję Wydawnictwu Amber