Tytuł: Z krwi i kości
Liczba stron: 448
Moja ocena: 4+
Wydawnictwo: Akurat
Przeszłość kształtuje naszą osobowość, to jest pewne. Jednakże ona z biegiem czasu zmienia swoją postać, odkrywając przed nami tajemnice, które nieraz rujnują wyobrażenie o wszystkim co było. Dawny bieg czasu również zmienił wówczas Kyle'a, jesteście ciekawi w jaki sposób?
Kyle Byrne jest przedstawicielem pokolenia młodych, które robi...niezbyt wiele, jak na swoje możliwości. Czasami uderzy sobie kijem w piłkę, poderwie jakąś dziewczynę, raz na ruski rok pojawi się w pracy, ale zdecydowanie częściej można go spotkać z kuflem w ręku. Niby jest okej, ale w momencie kiedy ginie wspólnik jego ojca, do młodego Byrne'a wracają wspomnienia, kiedy to w wieku dwunastu lat stracił ojca, a ten fakt wrył mu się głęboko w pamięć. I to głównie dlatego sprawa morderstwa Laszla wydaje mu się bardzo podejrzana i na własną rękę zaczyna badać ten przypadek.
Powiem Wam, że ciężko jest mi pisać recenzję thrillera podchodzącego pod kryminał. Jak dobrze wiecie, górują u mnie książki typowo kobiecie, ale na tym polega rozwój i radość z czytania, aby próbować czegoś nowego. Potem można żałować, prawda? Otóż nie jestem żadnym ekspertem, więc oceniać szczegółowo nie będę.
Moje pierwsze spotkanie z autorem wypadło bardzo interesująco. Zacznijmy od okładki, która intryguje i zapowiada interesującą treść. Wiem, że nie powinno się oceniać książki po szacie graficznej, ale kogo ja próbuję oszukać? Dla mnie to bardzo ważny element.
Lashner od razu wprowadza czytelnika w sprawy z przeszłości, a mianowicie moment w życiu Kyle'a, który zmienia jego postać o sto osiemdziesiąt stopni. Moim zdaniem to dobry zabieg, bo autor w ten sposób daje nam szansę poznania lepiej głównego bohatera.
Co do bohaterów... Było ich sporo. Każdy miał niby coś w sobie, ale jednak nie w tak silnym stopniu, aby pałać do nich jakąś sympatią. Po prostu byli. No może nie licząc Kyle'a, bo jego sposób bycia polubiłam (tak i tutaj natura mola obyczajowo-romantycznego się odzywa) i taka osobowość mogłaby porwać serca czytelniczek. I za mało było Kyle'a, zdecydowanie. Ale zdaję sobie sprawę, że w tym gatunku nie na tym rzecz polega.
Autor od razu zdradza nam mordercę, ale żyjemy oczami Byrne'a, więc brniemy razem z nim w te śledztwo, aby wreszcie dojść do mety i wyjaśnienia tego wszystkiego, co miało miejsce w przeszłości. I przyszło mi to z łatwością, a to wszystko dzięki opisom autora, który zręcznie kreował rzeczywistość i przedstawiał dawne wydarzenia, aby czytelnik zrozumiał wszystko i poukładał sobie w głowie fakty, które łączą się z każdą stroną w niebywałą całość.
Nie będę ukrywać, że lektura szła mi opornie, jednak gdzieś w połowie książki czytanie nabrało tempa. Była zaintrygowana, zaciekawiona, czasami zirytowana i zawiedziona, ale podsumowując było warto.
Z krwi i kości to ciekawie skonstruowana powieść, dzięki której poznajemy inną stronę porachunków ludzi władzy, ich bezkompromisowości i dochodzenia do celu po trupach, ale i również mamy świadomość, że nic co działo się w poprzednich latach, nigdy nie wygląda tak, jak nam się zdaje.
Za lekturę dziękuję serdecznie wydawnictwu Akurat