piątek, 20 marca 2015

Mój hollywoodzki sen, czyli kolejne spotkanie z Taryn i Ryanem

Autorka: Tina Reber
Tytuł: Próba uczuć
Cykl: Miłość bez scenariusza #2
Liczba stron: 512
Moja ocena: 5+/6
Wydawnictwo: Akurat

Z pewnością pamiętacie moje wywody i zachwyty nad Miłością bez scenariusza   ? Jeżeli nie to zapraszam do zapoznania się z relacją pierwszego spotkania z bohaterami holywoodzkiego snu. A tymczasem zapraszam na relację, ale tym razem z drugiego spotkania

Nie ma co się tutaj rozpisywać o fabule, bo pierwszy tom wyjaśnia wszystko...Ale ci, którzy chcieliby przeczytać Próbę uczuć, niekoniecznie mając pod ręką pierwszą część- bierzcie się śmiało! I bez tego będziecie na bieżąco i w temacie. 
Życie Ryana toczy się jego codziennością, zaś to właśnie Taryn-jego narzeczona- próbuje się dostosować do życia w blasku fleszy. Para stara się i pielęgnuje ich wspólną miłość, wychodzą na przeciw całemu światu, bo która kobieta  nie oglądała Seaside i nie pragnie boskiego Ryana Christensena? No właśnie, a ponadto wiadomo, że w show biznesie jest pełno szui i gadów, którzy tylko żerują na każdym potknięciu gwiazdy i jego nowej miłości... 

Zakochałam się w pierwszej części, naprawdę się zakochałam. Liczyłam, że druga wzbudzi we mnie podobne uczucia, jak poprzednia...Ale czy tak było? Chyba nie, nie było takiego uderzenia, ogromnego zapału do przewracania stron-przynajmniej z początku. I to właśnie chyba ten początek zawadził na mojej ocenie. Czego mi brakowało? Chyba tych niekontrolowanych wybuchów śmiechu przy lekturze. Tak, tego zdecydowanie. 

Taryn jako bohaterka niewiele się zmieniła. Dalej ją uwielbiam i gdyby tylko nadarzyła się odpowiednia okazja, poleciałabym z nią na jakiegoś drinka, ewentualnie dwa. Nie zaczęła mnie irytować, nie miałam ochoty skrzyczeć jej w trakcie lektury...Jej zachowania, no cóż-nie będę ukrywać- pewnie tak samo bym postąpiła, ba nawet gorzej! Bo ja lubię sobie dramatyzować czasami (niestety), pesymistką tak do końca nie jestem...Ale czarne scenariusze to zawsze pojawiają się w mojej głowie (niestetyx2). 

Trochę cukierkowo i bajkowo było, to muszę przyznać. Bo kto normalny przy kłótni zaraz myśli, że życie mu się wali i umiera,  a za chwilkę, dosłownie po kilku sekundach się godzi? No nie wiem, może Wy tak macie, ale jak ja zawojuje to przez kilka, jak nie kilkanaście dobrych godzin muszę pokazać, że jestem zła, nie odzywam się, nawet jeżeli chcę. No cóż zrobić, baby takie uparte! ;)

Sceny erotyczne są, a ja jako czytelniczka bardzo je lubię. Tylko, jak w pierwszej części czytałam je z wypiekami na twarzy, tak w drugiej miałam wrażenie, że nie są do końca...nie wiem? Jakby dopracowane? Tak, a co tam, będę się wypowiadać, jakbym była co najmniej seksuologiem.    
Nie ukrywam, niektórych może drażnić częstotliwość harców łóżkowych Taryn i Ryana, ich sprośne żarciki niemalże na każdym kroku...Ale mi się to podobało, nie będę oszukiwać. Taki szczery i otwarty związek, gdzie nie ma jakiejś obawy przed tym, co powie druga osoba. Takie relacje to skarb.

No, ale koniec o ekscesach życia intymnego Tar i Christensena. Było cukierkowo, było erotycznie...to i będzie dramatycznie! Ale nie, nie w takim stopniu, jak to bywa u p. Michalak. Taryn nie tylko zmierza się z codziennością bycia z gwiazdą (a może gwiazdą?), ale również przez perypetie z jakimi wojują jej najbliżsi, plus tajemnice rodzinne, które moim zdaniem wyszły na plus dla tej całej historii.

Co do całości językowej- nie narzekam, poziom praktycznie taki sam jak przy pierwszym tomie. Jednak odniosłam dziwne wrażenie, że autorka jakby pod koniec książki się zagalopowała, bardzo szybko chciała skończyć lekturę, może nawet do końca nie wiedząc jak...No i w takim biegu wydarzeń czytelnikowi po prostu czegoś brakuje, a takie uczucie wywołuje, no niemały ból serca u mola książkowego. Bo, aż chciałoby się dopisać, cisnąć książką, pokrzyczeć, dodać coś- a tu nic nie można z tym zrobić! Ale dobra, już nie narzekam. 

Jakość książki jest bardzo dobra, tusz się nie rozmazuje, piękna czcionka wstępów do rozdziałów, okładka jakby troszkę satynowa (tak, głaskałam ją milion razy, taki fetysz), a co do szaty graficznej? No mogłaby być lepsza. 

Mimo wszystko Próba uczuć jest przyjemną kontynuacją Miłości bez scenariusza, więc jeżeli macie ochotę na miło spędzony czas w świetle jupiterów i fleszy- to lektura jak najbardziej dla Was. 

Za przeżywanie kolejnych chwil z idealną parą holywoodzką serdecznie dziękuję wydawnictwu Akurat


PS jeżeli macie ochotę na Próbę uczuć to zachęcam do wzięcia udziału w konkursie
który trwa do jutra, a nuż może szczęście Wam dopisze? :) 
A jeżeli nie macie polubionego mojego raczkującego fp na facebooku, to również zapraszam.
A co ze zdjęciami? Instagrama też posiadam, a Wy? 

26 komentarzy:

  1. Najpierw muszę sięgnąć po "Miłości bez scenariusza", a następnie gdy przypadnie mi ona do gustu, z wielką przyjemnością przeczytam kontynuacje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś czuję, że to może być bardzo ciekawa książka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jest :) Swoją droga jestem niezmiernie ciekawa, jakie wrażenie wywarłaby na Tobie, Kasiu :)

      Usuń
  3. W pierwszej kolejności przeczytam ,,Miłość bez scenariusza". Myślę, że to będzie miłe spotkanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam kompletnie zaskoczona tym, że pozornie tak banalna powieść, napisana utartymi schematami wielkiej gwiazdy kina i zwykłej dziewczyny, tak mnie zauroczyła. Myślę, że i Ty pokochałabyś Tar. :)

      Usuń
  4. Jestem już po lekturze. I mam również kilka zastrzeżeń, ale ogólnie jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki miły dodatek do pierwszej części, prawda? :)

      Usuń
  5. Właśnie tego nie lubię - tych zepsutych książkowych końcówek :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale uważam, że mimo tego mankamentu można pokusić się o ich wspólną historię, bo warto :)

      Usuń
  6. Z tego co tu piszesz, jedynka jest idealnym połączeniem romansu, erotyki i humoru, więc muszę koniecznie ją poznać. Oczywiście już parę razy się do tego przymierzałam, ale zawsze brakowało mi samozaparcia i czasu. Mam nadzieję, że w czasie... nie wiem. Wakacji w końcu ją poznam i też się zachwycę. :)
    A później przyjdzie czas na kontynuację.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj musisz, musisz! Jestem ciekawa, jakbyś oceniła miłosną historię Taryn i Ryana :) Trzymam kciuki za zachwyt i wyczekuję pierwszych recenzji :)

      Usuń
  7. Miałam okazję przeczytać tę książkę, ale tego nie zrobiłam. Teraz żałuję, a więc czym prędzej muszę napisać do wydawnictwa po swój egzemplarz. Ciekawa recenzja;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miód na moje uszy :) Oj, to pisz, pisz! Stracisz bardzo przyjemnie spędzony czas, jeżeli tego nie zrobisz :D

      Usuń
  8. Miło mi poinformować Cię, że zwyciężyłaś w moim konkursie i oficjalnie zapraszam Cię do współpracy ze mną ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na śmierć zapomniałam o tej książce! Koniecznie muszą ją przeczytać, bo bardzo polubiłam Taryn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to przeczytaj i to koniecznie! Jestem ciekawa, jak Ty byś oceniła drugi tom tej historii :)

      Usuń
  10. Książkę mam i tylko czekam na więcej wolnego czasu, bym mogła zabrać się za jej lekturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem czekam Cyrysiu na recenzje, jestem ciekawa Twoich odczuć :)

      Usuń
  11. Niestety nie czytałam pierwszej części, nad czym strasznie ubolewam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzymam kciuki, aby pierwsza część u Ciebie się znalazła na półce, wraz z asystą drugiej :)

      Usuń
  12. Nie słyszałam o tych książkach, ale Twój entuzjazm bardzo zachęca do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Dziwi mnie to, bo swego czasu na blogosferze tylko o nich było głośno. :) Ale dziękuję Ci za tak miłe słowa :)

      Usuń
  13. Mam ochotę na obie części :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I uwierz, że się wcale nie dziwię. :D

      Usuń

Jeżeli udało Ci się przetrwać cały mój wpis, pozostaw po sobie dodatkowo ślad, a będę Ci niezmiernie wdzięczna. Każdy komentarz jest bezcenny, to daje mi siłę i motywację, bo piszę nie dla siebie, ale dla Was. Z góry serdecznie dziękuję! ♥