sobota, 10 stycznia 2015

Miłość bez prywatności, czyli Tina Reber i jej "Miłość bez scenariusza"

Autorka: Tina Reber
Tytuł: Miłość bez scenariusza
Cykl: Miłość bez scenariusza #1
Liczba stron: 672
Moja ocena: 6-/6
Wydawnictwo: Akurat

Żyjemy w takim świecie, że nawet do osoby nie zainteresowanej kręgiem show biznesu, docierają informacje na temat przeróżnych skandali, rozwodów, związków oraz zdrad. Myślę również, że praktycznie każdy z nas chociaż raz w swoim życiu pomyślał o związku z jakimś celebrytą. Czy to muzykiem, aktorką nawet pisarzem, a co! Jednak to co widzimy na okładkach kolorowych pism, nie przedstawia nawet w połowie tego, jak wygląda życie osób usłanych sławą. O tym właśnie przekonała się Taryn Mitchell, bohaterka Miłości bez scenariusza. 
 Ryan Christensen jest pragnieniem każdej kobiety, która obejrzała Seaside- hit kinowy, który przyniósł młodemu aktorowi miliony na koncie, jak i wielbicieli płci pięknej oraz tej drugiej, ze szczególnym naciskiem na tą pierwszą. Jednak ten bożyszcze kobiet nie pragnął bycia na językach całego świata, pragnął jedynie zostać aktorem, by móc realizować swoją pasję.
Taryn Mitchell jest właścicielką pub'u, z grupką oddanych przyjaciół i nieudanym związkiem na koncie. Jej złamane serce jest główną przyczyną, powstania muru, jaki w okół siebie zbudowała. Muru, którego nie mogą przekroczyć mężczyźni. Jednakże pewnego dnia, całkiem nieoczekiwanie, w jej lokalu pojawia się Ryan Christensen...I nie, Taryn nie zaczyna piszczeć na jego widok. Postanawia pomóc roztrzęsionemu mężczyźnie, który wkrótce wywróci jej życie do góry nogami. Co z tego wyniknie? Czy Taryn podoła temu, czemu Ryan stawia czoła każdego dnia? 

Odkąd zrobiło się głośno o Tinie Reber i jej powieści, wydanej przez wyd. Akurat , miałam przeogromną chęć się z nią zapoznać. A pochlebne recenzje jeszcze bardziej wzbudzały moją ciekawość. Jednak obfitość tego tomu przyprawiała mnie o wątpliwości. Bałam się, że sobie nie poradzę. No bo prawie siedemset stron, a co jeśli opowieść okaże się zwykłym gniotem? 

Od pierwszych stron poczułam się pochłonięta. Główna bohaterka, którą jest Taryn po prostu mnie oczarowała! Jest takim typem kobiety, do którego próbuję doskonalić samą siebie. Mitchell jest inteligentna, świadoma własnej wartości i swojego ciała, pewna siebie, potrafi pogodzić swoje pasje z prowadzeniem pub'u, a dodatkowo pielęgnuje i dba o swoje grono najbliższych. Muszę tutaj przyznać brawa, bo rzadko kiedy kobiecie-autorce udaje się wykreować taką bohaterkę, która by w jakimś nawet najmniejszym stopniu nie drażniła czytelniczki-innej kobiety. Same wiemy, że bywamy trudne, prawda? Jednak myślę, że każda z nas pokochałaby Tar, jako przyjaciółkę! Jednak nie ma ludzi idealnych, ona również nie jest idealna. Ryan też nie jest, choć można by zapytać "czego mu brakuje?". Jednak Christensen skrywa głęboko w sobie, swoje własne obawy i strach, że mimo tak wielkiego sukcesu, nie będzie wiódł prawdziwego, szczęśliwego życia poza kamerami.
Można by pomyśleć, że książka jest banalna. Tak oklepany pomysł, zwykła miastowa dziewczyna i super gwiazda? Razem? Przeciwko całemu światu? Jednak proszę Was, kochani, o to aby pomysł na fabułę Was nie odstraszał! Powieść jest napisana tak plastycznym i przyjemnym językiem, że praktycznie czyta się sama. Klimat, jaki tworzy pani Reber jest wprost czarujący i ukazuje nam, choć odrobinkę hollywoodzkiego prestiżu. Oczywiście nie zabrakło momentów, w których śmiałam się sama do książki! A to jest bardzo wielki plus, bo ja lubię albo płakać, albo śmiać się przy lekturze. A tu się ukazuje, że moja natura "płaczki" mnie nie zawiodła i pewnym momencie uroniłam łezkę, ale tego, w którym to już nie zdradzę!

Muszę przyznać, że wahałam się nad oceną. Dać te 5+ czy jednak 6-...To był bardzo trudny wybór, jednak podsumowując całokształt, uważam, że Miłość bez scenariusza zasługuje na taką, a nie inną ocenę. Okładka jest niczego sobie, ale jej wnętrze skrywa małą niespodziankę. Ponadto czcionka i wyróżnienie poszczególnych rozdziałów, nie poszło na marne. Duży plus i przyjemność w czytaniu.

Miłość bez scenariusza jest naprawdę cudownym przeżyciem, zawartym na kartach zaledwie  sześciuset stronicowej powieści. Dlaczego zaledwie? Bo lektura tak wciąga i oczarowuje swoją prostotą usłaną nutką idealizmu, że chce się krzyczeć "więcej, więcej!". Naprawdę polecam!

Za możliwość przeżycia mojego małego, własnego i hollywodzkiego love-story dziękuję serdecznie wydawnictwu Akurat


jako, że jestem już z Wami spory kawał czasu to w zakładce "o mnie"
 udostępniłam małą wizualizację mojej osoby :)
ponadto zapraszam na Facebooka oraz Instagrama

32 komentarze:

  1. Szczerze mówiąc zawsze omijałam recenzje tej książki, jednak po Twojej mam zamiar po nią sięgnąć. Jeśli bohaterowie są dobrze wykreowani, to wszystko musi iść jak po maśle! A skoro prawie 700 stron, okazało się zbyt małą ilością, to chyba nie ma się nad czym zastanawiać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, nie zastanawiam się tylko bierz i czytaj, bo warto! Ja właśnie będę brała się za drugi tom i już zacieram łapki! :)

      Usuń
  2. Też odkąd o niej usłyszałam, a raczej naczytałam się pozytywnych recenzji miałam ochotę i nadal mam, muszę nadrobić, bo chyba już wyszła, albo ma wyjść druga część. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Kasiu, wyszła druga część, za którą właśnie się biorę i jestem niezmiernie ciekawa co takiego mi przyniesie :)

      Usuń
  3. Mama e-booka, ciekaw czy przeczytam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj! Nie zawiedziesz się!

      Usuń
  4. Ja już jestem po lekturze drugiej części i również Ci ją polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, no to jak już Ty mi polecasz Wiolu, to biorę się i już będę czytać za chwilkę :)

      Usuń
  5. ja również jestem zachwycona tą książką. Teraz czeka na mnie w kolejce drugi tom, czyli 'Próba uczuć''. Mam nadzieję, że będzie równie emocjonujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również. Czekam na recenzję i mam nadzieję, że się nie zawiodę, bo właśnie będę się brała za drugi tom.

      Usuń
  6. Od dawna mam wielki apetyt na przeczytanie tej książki bo za każdym razem czytam pochlebną opinię co do niej. Liczę na to, że gdy ja po nią sięgnę to również zostanę pochłonięta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda Ci się zaspokoić ten apetyt!

      Usuń
  7. Ja również czytałam same pozytywne recenzje o książce, tylko cierpię na brak czasu i cienki portfel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och znam te dolegliwości, obyś je szybciutko zwalczyła!

      Usuń
  8. Gdzieś już o niej słyszałam. Mnie okładka nie zachęca, ale Twoja recenzja już tak. Choć nie przepadam za tego typu książkami, to jestem ciekawa głównej, nieirytującej bohaterki. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za te słowa, a Taryn na pewno byś polubiła!

      Usuń
  9. Jakoś nie ciągnie mnie do te książki. Może okazałaby się naprawdę dobra, gdybym ją przeczytała, ale nie czuję takiej potrzeby.
    www.rozdzial5.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem i do niczego nie zmuszam! :)

      Usuń
  10. świetna, czytałam ją :)

    obserwujemy? zacznij i daj znać u mnie, abym mogła się odwidzięczyć ♥Mój blog♥ buziak kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Skoro jest taka cudowna, to przeczytam :) no i okładka zachwyca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo i życzę owocnej lektury!

      Usuń
  12. Wydaje się wprost idealna, choć nie jestem przekonana to dopisuję do listy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to mam nadzieję, że będzie niedługo górować na Twojej liście :)

      Usuń
  13. Zrobiłaś mi ogromną ochotę na tą książkę, muszę sobie zapisać tytuł w notatniku :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. uwielbiam książki wydawnictwa akurat :D z chęcią bym przeczytala :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życze powodzenia, a nuż Ci się uda!

      Usuń
  15. Twój blog wygląda bardzo stylowo i kobieco. Ja również lubię książki, dlatego cieszę się, że tu trafiłam. Na pewno nie jest to ostatni komentarz, jaki ode mnie dostałaś, bo Twój blog zasługuje na większą popularność, powinnaś mieć ze sto komentarzy pod jednym postem, serio. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, ależ miód na moje uszy! Dziękuję Ci za tak piękne słowa!

      Usuń
  16. A ja nigdy nie czytałam tego typu książki i ta historia bardzo mnie zaciekawiła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bierz się szybciutko, bo warto. Myślałam, że to banał, jednak byłam w błędzie, a historia w niej opisana jest wielkim n i e banałem :)

      Usuń
  17. Uwielbiam Taryn ;) To kobieta, którą chciałabym poznać osobiście i mieć w gronie przyjaciół. Uważam, że to jedna z lepszych książek wydawnictwa, jedyne co mnie razi to okładka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, okładka nie jest zbyt piękna-to fakt. Jednak sama historia, a szczególnie Taryn= niesamowite chwile przy kubku herbaty :)

      Usuń

Jeżeli udało Ci się przetrwać cały mój wpis, pozostaw po sobie dodatkowo ślad, a będę Ci niezmiernie wdzięczna. Każdy komentarz jest bezcenny, to daje mi siłę i motywację, bo piszę nie dla siebie, ale dla Was. Z góry serdecznie dziękuję! ♥