sobota, 18 lipca 2015

A moja ulubiona zupa to...rosół!

Autorka: Natasza Socha
Tytuł: Rosół z kury domowej
Moja ocena: 5+
Data premiery: 29.07.2015

Przeważnie kobiety w Polsce rzadko kiedy mają możliwość własnego rozwoju, a już w szczególności kariery. Dlaczego? Bo powinna być typową matką Polką, tak zwaną kurą domową, no bo przecież jak może nie być na stole schabowego, kiedy to mężuś wraca z pracy, no jak? A nie daj Boże w zlewie znajdzie się widelec, to jesteś skazana na wieczne potępienie. Tak, ten problem poruszyła p. Natasza Socha w swojej najnowszej powieści. 

Wiktoria, choć jej imię powinno być bardziej zbliżone do słowa encyklopedia, jest okazem idealnym- oczywiście okazem kury domowej, żeby nie było- i każdy by potwierdził, że panią Rozenek w Perfekcyjnej Pani Domu zastąpiłaby szybciej, niż jedno mrugnięcie powieką... Tak ukurzona Wiktoria zostaje zastąpiona w swoim idealnym domu przez niejaką kobietę, podobno inteligentną, ale do kury jej daleko. Więc przeklinająca  (tylko w myślach!) kura przenosi się na.... niemiecką ( nasza wspólna "miłość" do tego kraju i języka, no punkt dla Wiki) wieś i tak poznaje kolejne trzy gatunki kur, które jak się okazuje, znajdują wiele wspólnego w sobie. Kiedy więzi się zaciskają, wszystkie cztery próbują zmienić coś w swoim życiu... I zaczynają profesjonalny, nieco kontrowersyjny, ale jakże skuteczny proces odkurzania (nie mylić z odkurzaczem). Jesteście ciekawi jak im poszło?

To moje pierwsze spotkanie z autorką. I jakże udane! W pociągu, a jechałam godzin piętnaście, pochłonęłam na raz tę powieść, przez co nudziłam się przez kolejne około dwanaście godzin. Ale i tak dziękuję autorce za miło spędzony czas, to nic, że siedzący ze mną ludzie w przedziale, pomyśleli, że jestem jakaś lewa, bo wybuchłam śmiechem, ale żeby to raz. Warto było!

Na początek powiem jedno: do tej powieści trzeba podejść z dystansem, bo autorka bawi się językiem w sposób oryginalny (może nie dla każdego do polubienia), ale z  kreatywnością i realnością, jaką ukazała w swojej powieści, zdobywa nowe rzesza czytelników.  

I to nie tylko stylem, czy nietuzinkowym poczuciem humoru oraz wyczuciem... Ale również kreacją bohaterów, która jest tak realistyczna, że czytelnik w różnych osobowościach potrafi porównać swoich bliskich czy znajomych. 

Może być zabawnie, może być sarkastycznie i ironicznie, ale będzie też poważnie. I to aż w takim stopniu, że zatrzymujesz się na chwilę i zaczynasz myśleć,  zdając sobie sprawę, jak wielu kobiet dotyczy te zjawisko. I nie, nie jest to feministyczne zagranie, tylko problem wreszcie przedstawiony, o którym głośno się nie mówi, bo zaraz będzie się oskarżonym o propagandę równouprawnienia, wyolbrzymianie i histerię populacji płci pięknej.

Ach, no i nie sposób wspomnieć o okładce, która jest oryginalna i brawa za nią!

Sporo wspominałam o realizmie, ale nie dziwcie się, bo nic a nic nie wyolbrzymiam. Przykład? Czytając Rosół z kury domowej, widziałam sytuacje z życia wzięte, kiedy moja rodzicielka była taką dosadnie typową kurą domową. Nie przesadzam! No i co? Postanowiła coś zmienić, nowe życie, nowa miłość i mi rozkwitła kobietka! Dlatego warto walczyć o swoje szczęście, nie patrząc na to, czy opinia publiczna się na to zgadza. I mogę Wam obiecać, że jeszcze nie raz powrócę do twórczości autorki!
 

Dlatego też polecam powieść p. Nataszy Sochy wszystkim kobietom, niezależnie czy są ukurzone, czy też nie. Singielkom, rozwódkom, wdówkom, matkom, żonom, koleżankom, siostrom i przyjaciółkom. Bo rosół jest potrawą dobrą i smaczną, ale ten z kury domowej...Hm, cóż. Sami zasmakujcie, a zakończenie...może lepiej nawet uwieńczenie tego dania jest wprost...zaskakujące. 

Za możliwość spróbowania nieco innego rosołu niż mój własny czy domowy
serdecznie dziękuję Autorce   


 

22 komentarze:

  1. Niedawno przeczytałam inną książkę tej autorki, która mnie zachwyciła, więc na pewno przeczytam również "Rosół z kury domowej" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka zbiera naprawdę dobre recenzje. Mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedawno czytałam gdzieś równie zachwalającą opinię co do tej książki, więc warto chyba się na nią skusić skoro i Ty ją polecasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj skuś się! Temat ważny, a humor jest, więc idealne połączenie :)

      Usuń
  4. Książka wydaje się być bardzo fajna, zapisuje sobie tytuł bo mam wielką ochotę sięgnąć po tą pozycję! :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie Inna
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam poczucie humoru Sochy i bardzo Ci zazdroszczę możliwości przeczytania tej powieści, ja jeszcze nie dorwałam wydanego niedawno Maminsynka, a tu już kolejna nowość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i to ja Ci zazdroszczę wcześniejszego poznania jej humoru :)

      Usuń
  6. Rosołu nie lubię, ale książkę przeczytam chętnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, jednak dało się pogodzić :)

      Usuń
  7. Gratuluję Twojej mamie :) U nas w rodzinie wszystkie kobiety pracują, a nie jedna zarządza oszczędnościami. Nie czytałam ani jednaj książki autorki, ale z chęcią nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) O proszę, silne kobietki!

      Usuń
  8. Muszę ją dorwać, pozytywnych opinii jest coraz więcej;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Natasza Socha to Natasza Socha - wielbię <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje pierwsze, ale z pewnością nie ostatnie spotkanie z autorką :)

      Usuń
  10. Nie miałam jeszcze przyjemności poznać tej autorki, ale po tych wszystkich pochwalnych recenzjach, mam na to ochotę. A już zwłaszcza na tę pozycję, skoro tak polecasz. :)
    Mój Boże, teraz jak tak czytam o tym obrazie kobiet - jako kur domowych, przed oczami staje mi mój nauczyciel-szowinista, z którym kłóciłam się od września do końca roku szkolnego. On uważał mnie za feministkę, ja go - słusznie, za seksistowskiego drania. Nie uważam się za feministkę, ale umiem patrzeć poprzez różne pryzmaty i uważam, ze takie udomowienie kobiety... skazanie ją na swoją łaskę, typu - to ja zapewniam nam dach nad głową - to... okrutność. :/
    Także chętnie bym się nad tym bardziej zastanowiłam. Będę zwracać uwagę na tę pozycję. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie poznałaś pióra p. Nataszy Sochy? Kurczę, to szybciutko to nadrabiaj, no co Ty! :D

      Usuń
  11. Miałam przyjemność czytać tę książkę jeszcze przed premierą. To druga powieść Sochy jaką dane mi było czytać. I wiem jedno - chętnie sięgnę po kolejne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była moja pierwsza i na pewno nie ostatnia :D

      Usuń

Jeżeli udało Ci się przetrwać cały mój wpis, pozostaw po sobie dodatkowo ślad, a będę Ci niezmiernie wdzięczna. Każdy komentarz jest bezcenny, to daje mi siłę i motywację, bo piszę nie dla siebie, ale dla Was. Z góry serdecznie dziękuję! ♥