sobota, 3 stycznia 2015

Nowy Rok!

Witajcie kochani!
Otóż Nowy Rok przywitał Nas bardzo szybko, niemalże w oka mgnieniu! Ja go postarałam się przywitać, jak najlepiej...
Za około trzy miesiące będę już z Wami rok. Szybko, nie? Dla mnie ten czas leci, jak z bicza strzelił. Nawet, jak spojrzę na te pierwsze recenzje i na to co teraz pisze, choć sporo mi brakuje do niektórych z Was...Stawiam Was, Kochane i Kochani jako swoją inspirację. To właśnie Wy dajecie mi tego "powera" do pisania, choć wiem, że nie zawsze wychodzi mi to tak, jakbym tego sobie życzyła. 
Chciałabym Wam wszystkim podziękować, że jesteście ze mną, mimo tych wszystkich chwil zwątpienia, jakie miałam w ciągu tych kilku miesięcy...
I również chciałabym Wam wszystkim życzyć dużo zdrowia, miłości, radości z życia, uśmiechu, spełnienia marzeń i pasji na 2015 rok! Pamiętajcie, aby się nie zmieniać, bo z tego co zauważyłam, jesteście Wszyscy bardzo wartościowymi osobami, od których wiele się uczę! 
Co do 2015...Takie świeżutkie to, takie nowe..A co mówić o 2014, który okazał się najbardziej burzliwym i problematycznym rokiem całego mojego życia? Uff, dobrze, że się skończył! Pochłonął wiele łez, kłótni, fałszywych przyjaciół, byłą miłość...Ale też dał! Nowe horyzonty, nową pasję, nowych przyjaciół, nowe możliwości...Takie fundamenty na 2015.
Co do postanowień...Stwierdziłam, że takich nie będę robić, choć mam takie jedno, cichutkie...
Po prostu czerpać w stu procentach radość z każdego dnia. Ile się da, ile się wyciśnie! 
Tak nieco optymistycznie chcę podejść do życia, bo znana jestem głównie z pesymizmu i czarnych scenariuszy non stop. 
Mam nadzieję, że wciąż będziecie mnie wspierać i nie będziecie mieli mnie dość, bo czasami jestem nieznośna! Postaram się tutaj też więcej pisać o sobie, by Wam troszkę przybliżyć taką małą, wredną Kamilę :) (tak, nie cierpię swojego imienia)
A tak malutką reklamą, zachęcam Was do polubienia mojego bloga na Facebooku. Wiem, wiem, wcześniej byłam temu przeciwna, ale postanowiłam spróbować. Może nie usunę, bo gdzieś w środku dalej jestem przeciwniczką tego portalu... 
Miłego dnia, Kochani! 
ps trzymajcie za mnie kciuki, bo wybieram się do dentysty dzisiaj, a dwie ostatnie wizyty były tragiczne. Ta pierwsza skończyła się paniką, histerią i łzami (tak, płaczka ze mnie), bo dentystka perspektywą wyrwania mi zęba przedstawiła przepiękny obraz o byciu "szczerbatą" (to nic, że mówiła o tylnych zębach), a ta druga zaś o mało nie skończyła się utraceniem przytomności, gdyż na fotelu zrobiło mi się słabo, duszno, mało nie zwymiotowałam, kręciło mi się w głowie i zostałam wyprowadzona na świeże powietrze, taki wstyd!  

ps 2 w poprzednim roku udało mi się przeczytać 73 książki, co tym samym pozwoliło mi ukończyć wyzwanie 52 książek, którego się podjęłam! 

42 komentarze:

  1. Piękne postanowienie, by cieszyć się z każdego dnia- podkradam je od Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i Tobie uda się je spełnić :)

      Usuń
  2. Również nie przepadam za wizytami u dentysty. Pamiętam, że jako dziecko często uciekałam z fotela ;) Do teraz mnie one przerażają, tak więc trzymam kciuki za Ciebie ;) Powodzenia w Nowym Roku i wszystkiego najlepszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba po mojej mamuśce odziedziczyłam paniczny lęk przed dentystami i pająkami, z którego się po prostu nie wyrasta :) I dziękuję!

      Usuń
  3. A ja Ci życzę, aby postanowienie się spełniło, a ten rok był jeszcze lepszy od poprzedniego;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę wszystkiego dobrego w 2015 roku, by był lepszy niż poprzedni. I gratuluję pięknej statystyki rocznej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. 73 książki to bardzo fajny wynik!
    Ciesz się radością z blogowania, zobaczysz, że będzie jej tylko więcej!

    Dzięki za odwiedziny u mnie i zapraszam ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję! W sumie ten blog, to już takie moje małe dziecko :)
      Nie ma za co, byłam stałą czytelniczką bloga i to się nie zmieni! :)

      Usuń
  6. Dla mnie w moim podsumowaniu ten rok będzie rokiem działań. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powodzenia u dentysty. Ja też ciężko znoszę wizyty.
    Gratuluję ukończenia wyzwania!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobrze, że założyłaś konto na facebooku. Już polubiłam stronkę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Polubione:}
    73 książki to bardzo ładny stosik, gratuluję i życzę wszelkiej wspaniałości w Nowym Roku. Oby był pełen spokoju, uśmiechu i nadziei:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zaczęłam ten rok z wielkim BUM! Zrobiłam wielki krok do przodu i przeniosłam się na blogspota :) jeszcze nie wszystko tam ogarniam, ale mam nadzieję, że mnie odwiedzisz w nowym miejscu :)
    ech, nie wiem czy pod koniec roku będę żałować tej decyzji czy jej sobie gratulować ;)

    naczytane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że nie będziesz żałować decyzji! Blogspot naprawdę jest wygodny :) Oczywiście link dodaję do blogrolla.

      Usuń
  11. nono, sporo książek przeczytałaś :) Mnie udało się tylko 56 ;))

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję ukończenia wyzwania :) I życzę Ci dużo pozytywnych chwil w 2015 :*
    Co do dentysty - głowa do góry :)) Pocieszę Cię, że ja podczas każdego pobierania krwi tak kończyłam, a co gorsza ta krew jeszcze nie chciała z mojej żyły lecieć, bo tej żyły nie mogli znaleźć, więc zazwyczaj szukali "na oko", czasem nie znaleźli, czasem dłubali igłą w ręce... Kolorowo nie było, ALE podczas cotygodniowego pobierania krwi przez dwa miesiące (czasami częściej) w zeszłym roku przestałam się bać, przestałam mdleć, nawet jak dłubią mi w żyle :D Idzie się przyzwyczaić, Tobie też tego życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :*
      Co do pobierania krwi, Kasiu...Tutaj mam taki sam problem, po prostu mdleje i świat mi wiruje, więc nie chodzę często, ale i tak jestem skazana pojawiać się tam co najmniej raz na pół roku, gdyż muszę kontrolować swoją anemię. Ale mam nadzieję, że kiedyś mi to przejdzie! Choć dla mojej kochanej rodzicielki nigdy nie przeszło i obie zawsze panikujemy, cóż niedaleko pada jabłko od jabłoni :D

      Usuń
  13. Tez nie lubię wizyt u dentysty. Teraz juz jakos to znoszę, ale dawniej był to jeden wielki koszmar :D Życzę udanego roku, wielu interesujących powiesci do przeczytania i zapału do prowadzenia bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszystkiego dobrego w nowym roku! :)
    Fanpage Twojego bloga lubię :)))
    Gratuluję wyników :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękny wynik! :)
    Samych wspaniałości w 2015 roku :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaczytanego 2015 i jeszcze lepszych statystyk!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ładnie to napisałaś, rzeczywiście wszystkie przeżycia z 2014 i poprzednich lat, są fundamentem do dalszego życia, niezniszczalnym i niepodważalnym :D
    Niesamowicie dobry wynik, gratuluję i życzę powodzenia, oby jak najwięcej tego optymistycznego podejścia do życia, ja też od nowego roku to u siebie wprowadzam, bo z reguły też jestem pesymistką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, patrzę, że nie tylko ja taki chodzący, czarny zwiastun jestem :)
      Dziękuję :)

      Usuń
  18. Też nie znoszę dentysty... Od jakiegoś czasu planuję się umówić na wizytę, ale ciągle to odkładam... W końcu trzeba się zebrać. :) Stronka polubiona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to lepiej zabierz się Kornelio.. :( Ja tak zbierałam się trzy lata, a teraz co dwa tygodnie jeżdżę od wakacji i chyba do kolejnych wakacji będę musiała jeździć, bo znowu przerwę zrobiłam, a że tego i owego brakuje w organizmie, to i wszystko się sypie :(
      Dziękuję :)

      Usuń
  19. Cóż, mogę ci tylko życzyć, aby rzeczywiście 2015 rok był piękny, pełen radości i przyniósł ci wiele szczęścia, a jak najmniej smutków. ;) Poza tym, godnych lektur życzę, cudownych tytułów i nowych światów, które zabiorą się w literackie podróże. ;)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  20. Dużo niestygnącego zapału do pisania w 2015 i kolejnych latach życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeju współczuję takiego reagowania na dentystę - trzymaj się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  22. Moja wizyta u dentysty jeszcze przed Nowym Rokiem zakończyła się wyrwaniem 8ki, która swoją drogą dała mi wczesniej mocno w kość i bylam gotowa na wszystko, nawet na pozbycie się jej i złe samopoczucie już po...
    Ja na szczescie mam takiego denstystę, że nie boję się niczego.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli udało Ci się przetrwać cały mój wpis, pozostaw po sobie dodatkowo ślad, a będę Ci niezmiernie wdzięczna. Każdy komentarz jest bezcenny, to daje mi siłę i motywację, bo piszę nie dla siebie, ale dla Was. Z góry serdecznie dziękuję! ♥