czwartek, 12 stycznia 2017

Raz wzloty, raz upadki..

Witajcie Kochani...
Szmat czasu minął, prawda? Mam dla Was kilka rzeczy do powiedzenia. 
Cholera, że tak się wyrażę. Pamiętam, jak byłam w szkole podstawowej i marzyłam o tym, by przekroczyć słynną osiemnastkę, potem mieć dwójkę z przodu, a aktualnie marzę, by znów cofnąć się do momentu, gdy uczyłam się pisać. 
Zapewne, jak każdy z Was, wyobrażałam sobie to wszystko inaczej. Życie potrafi dokopać i to znienacka. Ot tak, a bo za dobrze się nam wiedzie. Niektórym od samego startu nie daje odpocząć (tak, podnosimy teraz łapki, ja też podnoszę!), ale ważne jest, by się nie poddać. 
U mnie to chyba każdy możliwy "kataklizm" się skumulował. Pobyty bliskich w szpitalach, załamania depresyjne (nie, nie ja moi Drodzy, o dziwo nie ja), choróbska, podziały rodziny, problemy zdrowotne (tak, to ja, pani niezdrowytrybżyciawitamy) i przysłowiowe złamane serce (och, jak ja tęsknie za tym, kiedy rozstałam się ze swoim pierwszym chłopakiem i myślałam, że mój świat właśnie legł w gruzach - wtedy to znacznie mniej bolało). 
Bo w zasadzie powinnam się cieszyć (staram się każdym dniem, ale jako, że jestem wybuchową, temperamentną choleryczką, to jakoś mi to średnio wychodzi) to muszę się martwić wszystkim i wszystkimi dookoła, a nikt nie pomyśli przecież, że taka "wdupcemamwszystko, chodźpośmiejemysię" ja też mogę mieć własne rozdarcia w środku. Ale! Ja nie o tym. Wracam, już na stałe do Was. A dlaczego? Bo w chwilach naprawdę dla mnie ciężkich, łapałam za książkę... I wyciągnęły mnie z dołka. Naprawdę. Na nowo poczułam miłość, miłość do książek, stron, zdań, słów, liter, znaków...
I dzięki nim nie potrzebowałam rozmowy, uciekałam w inny świat, gdy było to najpotrzebniejsze. Wieczorem, nocą, po zmroku. 
Przyznam, że natłok wszystkiego w 2016 roku (teraz wiem, że z szesnastką się nie lubimy) odebrał mi chęci do wszystkiego co kochałam. Jednak to się zmieniło, jutro już ląduje tutaj dla Was recenzja (pewnie gniot, a co!) i jeszcze trochę pomęczę Was obecnością. O ile nie zapomnieliście o mnie.
kocham Was

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeżeli udało Ci się przetrwać cały mój wpis, pozostaw po sobie dodatkowo ślad, a będę Ci niezmiernie wdzięczna. Każdy komentarz jest bezcenny, to daje mi siłę i motywację, bo piszę nie dla siebie, ale dla Was. Z góry serdecznie dziękuję! ♥